szelma blog

Sanok, bar dworcowy


Link 15 listopada 2010 || 23:30 Komentuj! (2)



Bar na dworcu w Sanoku, proszę Pana. Ślę pozdrowienia! Niby nic, niby tylko stara, niebieska buda, a jednak widać, że ktoś się starał, żeby nam było przyjemnie.
Gustowne wnętrze.
Przede wszystkim cerata. Plamoodporna. Nawet najbardziej uporczywe zabrudzenie (powiedzmy – nieumiejętnie wyciśnięty ketchup) można usunąć jednym ruchem papierowej serwetki. Zachowuje świeżość przez wiele tygodni. Zdobiona w kwiatuszki i małe, zgrabne listki. Błękitna, z lekką nutką zieleni, z żółtymi rozjaśniającymi całość elementami.

Na stołach kwiaty. W kształtnych słoikach po kawie Jacobs – na dole pękatych, zwężających się ku górze niczym prawdziwe, eleganckie wazony.
Kwiaty są różnobarwne, dobrane według ściśle określonego klucza. Żółty, dorodny słonecznik – wzmaga apetyt. Niebieskie chabry – uspokajają, koją emocje. Maki – trochę patriotyczne, trochę nieśmiałe – takie polskie. Wszystko wykonane z plastiku najwyższej jakości.

Szerokie menu. Niczego tu nie brakuje. Od parówek, przez knedle ze śliwkami, po lody „Księżniczka”.
Onieśmielony turysta patrzy i patrzy na tę długą, ciągnącą się przez kilka kartek listę i pyta:
-A czy placki ziemniaczane są smaczne?
-Proszę pana – pani za barem jest kobietą uczciwą i szczerą. – A czy słyszał pan kiedyś na takie pytanie inną odpowiedź niż tak?
A przecież na trudy podróży i tak najlepsza kawa. W brązowym, plastikowym kubku. Z mlekiem, którego za mało, żeby była białą i za dużo, żeby móc narzekać, że dają tu tylko czarną.

Wpadnij Pan, bo ja już byłam.


TUTAJ NALEŻY ZAJRZEĆ:
PRZESZYJ TO SAM!

SUPER KUBAK!

ARCHIWUM 2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
2010


KATEGORIE:

  • Pocztówki z nieważnych miejsc(4)
  • Dziwolągi prawie z życia wzięte(3)


  • Księga gości

    Wyślij wiadomość

    powered by Ownlog.com & Fotolog.pl